W ubiegłym roku we wpisie walentynkowym przedstawiłam pomysły na spędzenie tego dnia. Dziś poniekąd kontynuacja tamtego wpisu, bo również podzielę się filmami, z historią miłosną w tle. Tym razem tymi, które obejrzałam od tamtego lutego.
I choć wiele osób bojkotuje walentynki, filmy można oglądać zupełnie bez okazji, do czego niniejszym zachęcam. No i do tego, aby oglądać z oryginalną ścieżką dźwiękową i z angielskimi napisami.
Her (2013) - Ona
dramat, romans
Bohater (Joaquin Phoenix) jest z zawodu pisarzem i jak na smutną przyszłość przystało, pracuje w serwisie, w którym pisze w imieniu klientów osobiste listy. Jednak to właśnie rozmowy z głosem z systemu operacyjnego są osią filmu. Real miesza się z wirtualem, co niektórzy z nas mogą doświadczyć nawet w naszej rzeczywistości.
Film, o którym pamięta się dłużej.
Moja ocena: 5/6
Breakfast at Tiffany's (1961) - Śniadanie u Tiffany'ego
komedia, dramat, romans
Nieśmiertelny klasyk z Audrey Hepburn. Holly (grana przez Audrey) żyje i bawi się na koszt milionerów, próbuje spośród grona adoratorów wyhaczyć sobie męża. W międzyczasie pojawia się nowy sąsiad Paul (George Peppard), nie aż tak zamożny pisarz, który może zmienić losy opowieści.
Kto nie widział musi nadrobić, kto widział musi odświeżyć.
O pojawiającej się w filmie grze słów: 'Tomato's tomato' pisałam tutaj.
Moja ocena: 5/6The Best of Me (2014) - Dla ciebie wszystko
dramat, romans
Tym razem Sparks chciał, aby po ponad 20 latach dawni kochankowie spotkali się i aby coś w nich ponownie drgnęło. Tak więc historia dawnej miłości toczy się na równi z nowo odżywającym uczuciem. Jak dla mnie, aktorzy mogliby zostać lepiej dobrani - postacie 'młodych' i 'starych' tak się różnią, że do końca filmu kłuło mnie to w oczy. Opowieść momentami strasznie naciągana, ale jakże romantyczna i wyciskająca łzy. W sam raz na walentynki czy to samotne, czy w parze.
Moja ocena: 3,5/6
Flipped (2010) - Dziewczyna i chłopak wszystko na opak
dramat, komedia, romans
Jeśli miałabym określić film jednym słowem wybrałabym przymiotnik 'mądry'. Bo oprócz tego, że śmieszy i smuci, zawiera też uniwersalne prawdy, sprawnie wplecione w opowieść.
Więc uwaga, nie jest to typowy romans albo typowa komedia romantyczna. Za to nietypowy film, który można machnąć nawet w walentynki.
Moja ocena: 4,5/6
Oglądaliście, albo chcielibyście zobaczyć? Chętnie przeczytam o Waszych odczuciach w komentarzach!









