sobota, 11 lipca 2015

Wimbledońskie rozgrywki

Wimbledon trwa, a właściwie zbliża się do końca. Przed nami finały! Jestem ciekawa czy są na sali  jacyś fani tenisa? ;) Zanurzmy się w temacie, rozpoczynając od kilku faktów.

      Źródło zdjęcia

Wimbledon to turniej tenisowy (tennis tournament), który odbywa się w Londynie w dzielnicy London Borough of Merton. Jest to jedyny turniej wielkoszlemowy (Grand Slam) rozgrywany na kortach trawiastych (grass courts)
Turniej wimbledoński jest najstarszy i najbardziej prestiżowy, a pierwszy odbył się (was held) w 1877 r. 
Jeśli chodzi o stronę wizualną, charakterystyczne są restrykcje dotyczące strojów uczestników (competitors) - króluje biel. Dotyczy to nie tylko ubrań, ale też butów, widocznej bielizny, czy opasek; dla przykładu zapis z oficjalnej strony turnieju:

'7) Caps, headbands, bandanas, wristbands and socks must be totally white except for a single trim of colour no wider than one centimetre (10mm).'

Przechodząc od historii do wydarzeń ostatnich dni, uczestnik z Wielkiej Brytanii, Andy Murray (3. w rankingu ATP) odpadł w półfinale (semi-final), zawodząc kibicujących Brytyjczyków. Do finału przeszedł Roger Federer, mój faworyt, dlatego choćby nie wiem co, nie mogę przegapić transmisji ;)



Wszystkich zainteresowanych tematem zachęcam do oglądania transmisji w j. angielskim. Nie ma to jak łączenie przyjemności :D

Dla ułatwienia trochę słownictwa:

umpire /ˈʌm.paɪər- sędzia

ace /eɪs/ - as serwisowy

advantage /ədˈvɑːn.tɪdʒ/ - przewaga

all /ɔːl/  - równowaga
'15 all' - po 15

fault /fɒlt/  - błąd serwowania

deuce /djuːs/ - równowaga przy wyniku 40-40

game /ɡeɪm/- gem

let /let/ - net, trafienie w siatkę

love /lʌv/ - zero
40-love - 40-0

Słowo 'love' jest używane jako zero tylko w tenisie. Pochodzi od francuskiego wyrazu 'l'oeuf' oznaczającego jajko. Słowo zostało użyte od owalnego kształtu jajka przypominającego zero.


Do ćwiczenia słuchania ze zrozumieniem polecam materiały multimedialne dostępne na stronie Wimbledonu. Transmisje radiowe dostępne są podczas rozgrywanych meczy. 

To co, ktoś się dołącza do angielskiej transmisji w niedzielę jako kibic Federera? ;)) 

czwartek, 9 lipca 2015

Podglądnięte na fb: jollies

Sezon wakacyjny w pełni, dlatego nikogo nie zdziwi, co ostatnio podglądnęłam na facebooku moich brytyjskich znajomych...:



Już się pewnie domyślacie o co chodzi, bo SEZON WAKACYJNY w pełni.. ;) Tak, jollies /ˈdʒɒl.iz/ to w brytyjskim slangu 'wakacje'. 

jollies inaczej: holiday, holi (nieformalnie), vacation (wersja US)

'holiday' - oprócz tego, że słowo oznacza wakacje, jest też używane do określania dni wolnych -świąt, dni ustawowo wolnych od pracy

Kiedy mówimy, że jesteśmy na wakacjach używamy zawsze przyimka 'on': We are on holiday(s)., I was on jollies then.

Jeśli jedziemy/wybieramy się na wakacje, również potrzebny jest ten sam przyimek, np.: I'm going on holiday to Bulgaria.



wtorek, 30 czerwca 2015

Wyniki wakacyjnego konkursu

Nadszedł czas ogłoszenia wyników! :)

Na wstępie dziękuję za wszystkie zgłoszenia konkursowe!  Gdybym miała wybrać jedno miejsce proponowane przez Was, wybrałabym wszystkie ;) Podobnie ciężko było wybrać jeden komentarz, bo dla mnie każdy jest zwycięski, a niestety nagroda tylko jedna..

Nie mniej jednak, podjęłam w końcu tą męską decyzję (moi doradcy wcale nie ułatwiali mi zadania..) i wybrałam jedną osobę. 



Posiadaczką wybranych Fiszek Plus wydawnictwa Edgard stanie się ...kara-ka, która opublikowała komentarz:

"Marzę o Hastings... Ma to chyba coś wspólnego ze starością! ;) Moją! Choć miasto też ma swoje lata. Byłam tam 25 lat temu. Ćwierć wieku temu! Wtedy zaczynałam uczyć się angielskiego na wymianie szkolnej. Mam cichą nadzieję, że po tylu latach, teraz WRESZCIE bym zrozumiała, co do mnie mówią mieszkańcy :) Ciekawa jestem jak bardzo zmieniło się miasto, chciałabym sprawdzić czy umiałabym odnaleźć rodzinę, u której mieszkałam - mieli papugi... Papugi długo żyją... choć nie wiem jak u nich z pamięcią ;) U mnie z nią jeszcze nieźle (pod warunkiem, że nie chodzi o nowe słówka w obcym języku!), a mimo to pewnie wydawałoby mi się, że wszystko widzę po raz pierwszy. Hmm... Jak by to ująć najlepiej? Czyżby: "I have a dream"... ;) "

Pracowałam w Anglii jako au-pair i podejrzewam, znając siebie, że mogę mieć za jakiś czas podobną chęć odwiedzenia miejsca w Wielkiej Brytanii, w którym spędziłam kiedyś trochę czasu.. Gratuluję zwyciężczyni! 

Życzę wszystkim spełnienia Waszych podróżniczych marzeń! 


Źródło zdjęcia:

piątek, 26 czerwca 2015

Lato - WB5

To już ostatni post z cyklu wyzwań blogowych Uli. Tym razem tematem jest LATO i to co się nam z nim kojarzy.



Oto moja krótka lista - ograniczam się do kilku pierwszych skojarzeń i parę kadrów z wakacji.

- long evenings - długie wieczory
- rollerblading - jazda na rolkach
- iced coffee - kawa mrożona
- bike trips - wycieczki rowerowe
- sightseeing - zwiedzanie
- hiking in the mountains - górskie wędrówki
- sunbathing on the beach - opalanie na plaży
- barbecue - grill







Przy okazji zapraszam na:
-pozostałe dni wyzwania blogowego 1,2,3,4
-wakacyjne słownictwo 123

A Wam, z czym kojarzy się lato? :)


Zdjęcia są mojego autorstwa i nie wyrażam zgody na ich kopiowanie i wykorzystywanie

czwartek, 25 czerwca 2015

Czego nikt ci nie powie o byciu blogerem językowo-kulturowym

Kiedy miałam w planach założenie bloga, nie przyszło mi do głowy wiele rzeczy związanych z blogowaniem, które teraz są chlebem powszednim (bread and butter). Dziś w ramach wyzwania blogowego Uli, zdradzę to, o czym prawdopodobnie nie wiele z Was wie. 



1. Każdy komentarz i lajk cieszy

Zanim zaczęłam pisać bloga, sama często zaglądałam na niektóre - zawsze jako obserwator. Dlatego rozumiem niekomentujących. 

Druga strona medalu (the other side of the coin) jest taka, że jeśli wiemy, że ktoś nas czyta i z tego korzysta, utwierdzamy się w przekonaniu, że to co robimy jest potrzebne. Statystyki trochę mówią o wejściach, ale za to nic o czytelnikach. Nie wiadomo czy dany wpis się spodobał, był przydatny, albo o czym jeszcze chcielibyście czytać. 

2. Wolny czas się kurczy 

Na niektóre wpisy potrzeba kilku godzin. Wiele zależy od tematu, natchnienia i czasu dopieszczania. W przypadku perfekcjonistów bywa masakra! 

 3. Podczas blogowania uczymy się

Pisanie bloga językowo-kulturowego pociąga za sobą ciągłe rozwijanie (self-development), szukanie, sprawdzanie i douczanie. W końcu o języku czy kulturze nie zawsze można pisać z głowy ;)  

4. Blogerzy językowo-kulturowi rosną w siłę

Coraz więcej osób poznaje blogi językowo-kulturowe i docenia ich wartość (appreciate their value). Wiem co mówię, mam na to dowody ;) Należę do grupy blogerów językowo-kulturowych (klik) i wierzcie mi na słowo (potem przekonajcie się sami wchodząc na inne blogi z grupy), są prowadzone przez same sympatyczne i wyjątkowe osoby. To nie może skutkować niczym innym jak interesującą treścią. Na dodatek, w grupie są przeprowadzane ciekawe akcje, m.in. 'W 80 blogów dookoła świata' - kolejna edycja już dzisiaj (tym razem o wakacjach)!

5. Czasem chce się rzucić bloga 

Nieszczęścia chodzą parami lub grupami. Chce mi się mniej zwłaszcza kiedy jest mały odzew (little feedback) ze strony czytelników; kiedy słyszę narzekania, że siedzę tylko przed komputerem i mam mało czasu dla innych, dodatkowo zbiega się to zwykle z wieloma obowiązków na głowie i niewysprzątanym pokojem  ;) 

6. Radość

Czasem powstanie wpisy, z którego jest się szczególnie zadowolonym. Jeśli spodoba się również czytelnikom, daje to ogromnego, motywacyjnego kopa.  
Dla mnie wyjątkową przyjemność stanowi przygotowanie grafiki do wcześniej powstałej treści. 


Dzisiaj ostatni dzień konkursu wakacyjnego, w którym można wygrać wybrane przez siebie Fiszki Plus. Wystarczy napisać gdzie chcielibyście spędzić wakacje w Wielkiej Brytanii i dlaczego :) 



Photo credit: Giorgio Montersino / Foter / CC BY-SA

środa, 24 czerwca 2015

Ulubiony kolor - WB3

Moja miłość do koloru różowego już chwilę trwa.. Specjalnie z okazji wyzwania blogowego przedstawiam przedmioty w moim ulubionym kolorze, prosto z mojego biurka. 



1. Diary /ˈdaɪə.ri/   - terminarz
Niech nie zwiedzie Was pierwsze skojarzenie z tym słowem. Oprócz tego, że 'diary' to pamiętnik, w BrE to również terminarz, kalendarz. W AmE odpowiednik tego słowa to 'datebook'

2. Tablet cover /ˈkʌv.ər/  - etui na tablet

3. Women's wallet /ˈwɒl.ɪt/ - portfel 
purse (BrE)- portmonetka 
purse (AmE) - torebka

4. Nail polish /ˈpɒl.ɪʃ/ - lakier do paznokci
Przy okazji zwróćcie uwagę na wymowę naszej narodowości. I'm Polish wypowiemy inaczej - /pəʊl.ɪʃ/   
W UK 'nail polish' funkcjonuje też pod nazwą 'nail varnish' /ˈvɑː.nɪʃ/

5. Earrings /ˈɪə.rɪŋs/ - kolczyki 

6. Hair tie - gumka do włosów
Również 'band', elastic/hair band, lub scrunchy /ˈskrʌn.tʃi/ - frotka

7. Highlighter /ˈhaɪˌlaɪ.tər/ - zakreślacz


Już jutro kolejny dzień wyzwania, do zobaczenia! :)

wtorek, 23 czerwca 2015

Praktyczne sposoby na naukę słówek - WB 2

Nadszedł drugi dzień wyzwania blogowego. Tym razem chcę się z Wami podzielić moimi praktycznymi sposobami na naukę słówek. 

Zaprezentuję we wpisie swoje sposoby na naukę słówek. Każdy może mieć inne, ważne aby nam odpowiadały. Ważne, aby kierować się zasadą:  'znajdź swój sposób nauki i z niego korzystaj. Dopóki nie odkryjesz jak najłatwiej zapamiętujesz słówka, testuj różne metody.'



1. Ulubione źródła

Najbardziej lubię wracać do słówek, które poznałam w 'realnych' anglojęzycznych kontekstach. Mam na myśli angielskie filmy, seriale, audycje radiowe, vlogi, podcasty i artykuły z anglojęzycznych stron. A moje najulubieńsze źródło to facebookowi znajomi z Wielkiej Brytanii. Stali czytelnicy dobrze kojarzą cykl 'Podglądnięte na fb', w którym dzielę się tym co podejrzę na facebookowym wallu u znajomych :) 
Lubię też korzystać ze słowniczka obrazkowego. Na chybił trafił wybieram stronę i patrzę jakie słówka dostaną w pamięci drugie lub pierwsze życie.

2. Notuję w jednym miejscu

Za każdym razem kiedy wypatrzę lub usłyszę ciekawe słówko czy zwrot, od razu zapisuję w małym notatniku. Celowo małym, bo można go wszędzie zabrać bez zbędnego balastu. Ja się jednak ograniczam w korzystaniu z niego tylko w domu-tutaj mam go zawsze pod ręką. 
Dobrym pomysłem może też być zapisywanie słówek w notatniku komórkowym. 

3. Zapisuję słówka w kontekście

Słówek powinno się uczyć łącznie z kolokacjami i konotacjami. Mnie samo słówko wcześniej zapisane, nie raz wiele by nie powiedziało. Już tak mam, że jeśli nie zapiszę kontekstu, to dany wyraz po jakimś czasie staje się dla mnie bezbarwny i nijaki. Źródło w notatkach na marginesie (np: fb, BBC, The Great Gatsby, itp.) ułatwia mi odtworzenie 'prywatnej historii' każdego słówka i wyrażenia.

4. Przekartkowuję notatnik co jakiś czas

Tym sposobem jestem na bieżąco z nawet dawno zapisanymi słówkami. 

5. Korzystam z fiszek i karteczek samoprzylepnych

Zaglądam czasem do gotowych fiszek, lub zrobionych własnoręcznie. Gdy robimy je sami, uczymy się również podczas procesu tworzenia. 
Zdarza mi się też obklejać otoczenie samoprzylepnymi karteczkami, choć ta metoda sprawdza się u mnie bardziej z j. francuskim.


Na zakończenie kilka faktów (rzecz jasna autentycznych;):

Warto znać zasady, jakimi operuje nasz mózg. aby zapamiętać coś na stałe. Według naukowców powinno się odtworzyć nauczony materiał po:
- jednym dniu
- następnie po tygodniu 
- miesiącu 
- po pół roku. 

Oprócz tego, może przydać się wiedza jakie czynniki sprzyjają zapamiętywaniu:
- skojarzenia logiczne i emocjonalne 
- zaangażowanie wszystkich zmysłów
- tworzenie historyjek ze słówkami i wyrażeniami
- wyznaczanie terminu, stawianie krótszych celów
Polecam zapoznanie się z metodami mnemotechnicznymi!

Jestem ciekawa czy stosujecie podobne metody do moich, czy też może zupełnie inne? Skąd najczęściej czerpiecie nowe słownictwo?


Źródło zdjęcia: @superamit / Foter / CC BY-NC